Coś się kończy coś się zaczyna

Przenoszę adres :) Zakochałam się w łatwości obsługi i możliwościach bloggera.

Mój nowy adres:

http://comiwpadniewrece.blogspot.com/

zapraszam!

Opublikowano Pieczenie, Robótki | 1 komentarz

KCW day 3

Marzyło mi się uszycie w ciągu zimy gorsecików dla dziewczynek. Jesienią oczyma wyobraźni widziałam siebie w bujanym fotelu, przyszywającą drobniutkie koraliki i cekiny do aksamitu, (dzieci w tej wizji nie rzucały się na mnie z niepohamowaną ciekawością, co tak ładnie błyszczy  w maminych rękach;)), popijającą ciepłą herbatkę i niespieszącą się nigdzie. Zimowe wieczory okazały się zgoła inne, i gorsetów jak nie było, tak nie ma. Natomiast kwietniowe wyzwanie szyciowe przypomniało mi o tym, że chciałam też uszyć do kompletu spódniczki regionalne. Ponieważ to zajęcie zajmuje znacznie mniej czasu niż cekinowa dłubanina, zasiadłam do maszyny i wreszcie mam co chciałam. Nie ukrywam, że teraz motywacja dorobienia do tego bajecznie kolorowych gorsetów znacznie wzrosła, niemniej jednak, dużo bardziej realistycznie zapatruję się na możliwość szycia gdy dzieci nie śpią ;).

Byłam bardzo przejęta podczas tworzenia tych spódniczek – to chyba pierwsza rzecz, którą uszyłam z materiału-nie-z-odzysku. Ten kupiłam w pasmanterii i z drżącymi rękami chwyciłam za nożyczki. Dwie spódniczki są nieco większe, należą do moich dziewczynek, trzecia, mniejsza, została uszyta dla ich niespełna rocznej koleżanki.

Jestem bardzo zadowolona z wykończenia spódniczek – ścieg układał się równiutko jak nigdy, obrębianie poszło gładko, miód malina po prostu! :)

Opublikowano Robótki | Otagowano , , | Skomentuj

KCW day 2 ;)

Dziś poprawiłam sukienkę z serduszkiem :) Natchnienie spadło na mnie nagle i zupełnie niespodziewanie wczoraj wieczorem, gdy już prawie miałam wyrzucić czarną bluzkę z dzianiny.  Żeby nie zagubić nigdzie tej ulotnej iskierki, pobiegłam w te pędy do maszyny, zostawiając zdezorientowanego męża z dziećmi ;). W tym zapale uporałam się z sukienką w około pół godziny – oczywiście, jak ja to mam w zwyczaju – zero wykroju, zaznaczania na materiale, czy nie daj Boże – mierzenia! Na efekty tych zaniedbań nie trzeba było długo czekać – po pierwszej <w moim zamierzeniu również ostatniej> przymiarce okazało się, że sukienka jest idealna, ale na dziewczynkę o jakieś dwa lata starszą od mojej córeczki ;). Niestety nie mogłam od razu przystąpić do poprawek, bo Julia uznała, że sukienka jest cudna i nie pozwoliła sobie jej zdjąć :). Musiałam więc czekać do rana. Nerwowo przestępując z nóżki na nóżkę stałam jak ten sęp nad ofiarą nad łóżkiem dziecka, które spało w najlepsze, ignorując zupełnie matkę i jej plany. W tak zwanym międzyczasie obudziła się Zosia co całkowicie zniweczyło moje szyciowe plany aż do południa. Skoro już użyłam ornitologicznego porównania, pochwalę się jeszcze zdjęciem naszego porannego gościa na parapecie.

Na szczęście operacja zmniejszania sukienki przebiegła pomyślnie, materiał został zużyty do ostatniej niteczki, sukienusię uważam za bardzo udaną – ma cudne zestawienie kolorów, jest wygodna i słodziutka :) Biegnę kończyć spódniczki regionalne, o których być może już jutro :)

 

Opublikowano Robótki | Otagowano , | Skomentuj

KCW April 2014

Wzięłam udział w kwietniowym wyzwaniu KCW :), niestety nie mogę jak dotąd poinformować o tym, zamieszczając banerek w bocznym panelu bloga <straciłam na to godzinę, a potem to i nawet serce do tego straciłam>, więc wkleję go tu:

 

 

No i żeby nie zaczynać zbyt gwałtownie, umieszczam zdjęcia opasek dla dziewczynek. Opaski powstały z czystego pragmatyzmu – przegapiłam porę przejściową, pewnie przez to, że w tym roku cała zima była jakby przedwiośniem, i dziewczynki ubierałam w zimowe czapy, nie zastanawiając się co będzie jutro. A jutro przyniosło niespodziankę, bo temperatury już nie mają nic wspólnego z przedwiośniem. Wiosna pełną gębą, nie ubiorę dziecku polarowej czapy przecież. Dopadłam więc dwie nieużywane już ze względu na fason bluzki. Wycięłam kwadraty, zszyłam ściegiem owerlockowym, który moja Maria dumnie posiada i po 15 minutach gotowe, można śmigac na trawkę. Niestety na zdjęciach widac tylko jeden rodzaj opasek w białe groszki. Drugi materiał był kiwecisty, ale po jednym użyciu dziewczynki wysmarowały go taką ilością różnych substancji, że kwiatki nie wyglądałyby w takim towarzystwie zbyt szlachetnie. Wrzuciłam więc do prania i pokażę, jak uszyję im bluzeczki z tego samego materiału – może jeszcze w tym tygodniu. Tymczasem opaseczki:

 

Wiosna i zabójcze temperatury sprawiły, że w domu bywamy raczej sporadycznie, za to z niekłamaną przyjemnością spędzamy czas na świeżym powietrzu. W ostatnią sobotę wybraliśmy się na wycieczkę do lasu. Na końcu miał być piknik, ale termos był taką atrakcją, że dzieci robiły przerwy co kilka minut, więc piknikowe zapasy kurczyły się w tempie jakiego się nie spodziewaliśmy :) Poza tym w kwietniu zostałam matką chrzestną małego Mateuszka :) Rzutem na taśmę udało mi się wyhaftować na szatce jego imię :). Posadziłyśmy też kilka roślinek na parapecie i jak dotąd Julia każdego dnia pamięta o podlewaniu :)

Dołączam także do kwietniowego wyzwania dresowego na blogu Szczecin szyje. Do Szczecina co prawda ma kawałek,  ale mam też kawałek dresówki i nie zawaham się jej użyć :)

Opublikowano Robótki | Otagowano , , , | Skomentuj

Serwetka – zwycięzca

Kilka razy podejmowałam już próbę zrobienia czegoś większego na szydełku, ale brakowało mi odwagi :) W końcu stwierdziłam, że przecież kiedyś trzeba się przełamać i jak tylko zobaczyłam zdjęcie tej serwetki, wiedziałam, że muszę ją zrobić. Dzierganie poszło mi całkiem szybko (mam porównanie, bo potem trzy razy dłużej robiłam znacznie mniejszą serwetkę, która jest przecudna, ale jeszcze czeka na zdjęcia), wzór jest prosty i przyjemny w trakcie przerabiania. Następnym razem zastanowię się, czy nie zamienić w jakiś sposób ostatniego okrążenia, ale to piosenka przyszłości.
Natomiast teraźniejszość jest całkiem przyjemna – udało mi się uszyć kilka przeuroczych rzeczy, które czekają na zdjęcia. Tymczasem, moja serwetka:

Opublikowano Pieczenie | Otagowano , , | Skomentuj